Wailin Storms – Rattle

Sympatycy gotyckiej americany dorobili się w tym roku udanego wydawnictwa od czterech dżentelmentów z Karoliny Połnocnej. Wailin Storms lubią rockowy hałas z gotyckimi naleciałościami i właśnie przedstawili nam swoją trzecią, najdorzalszą propozycję. Rattle ma wszystko to czego oczekiwalibyśmy po bardziej elektrycznych krążkach Wovenhand – jest mocna praca gitar, emocjonalny głos, bluesowe i gotyckie naleciałości. Podobnie jak dwa poprzednie krążki zespołu nowa płyta jest dość krótka, ale dzięki intensywności materiału te 35 minut w zupełności wystarczy.

Album otwiera mocny utwór tytułowy, którego tekst zainspirował osobliwy sen wokalisty i gitarzysty Justina Stormsa o goszczącym w jego ciele grzechotniku. Napięcie rośnie, by pod koniec wybuchnąć gitarową kanonadą. Dalej jest jeszcze intensywniej. Rope zabiera nas w muzyczną podróż po mrocznych tajemnicach amerykańskiego południa. Zwraca uwagę dynamika znana z płyt Christian Death, ale też Anglików z Bauhaus. Grass rozpoczyna bluesująca partia wokalna, której początkowo towarzyszy jedynie perkusja, by szybko ustąpić miejsca potężnemu riffowi. Jest to najwolniejsza kompozycja mogąca kojarzyć się z grunge'em czy nawet doom metalem, a my czujemy się jak uczestnik mrocznej ceremonii pogrzebowej. Kolejny utwór Wish nie pozwala nam wytchnąć. Głos Stormsa w tym numerze przypomina niektóre dokonania Swans.

Czytaj dalej