King Gizzard & the Lizard Wizard – Infest the Rats’ Nest

Z australijskim King Gizzard & the Lizard Wizard do tej pory nie było mi bardzo po drodze. W dokładnym zapoznaniu się z dyskografią przeszkadzała jej objętość – w końcu dziś to już piętnaście albumów nagranych w ciągu niecałej dekady działalności. Pewnym przełomem stała się tegoroczna płyta Fishing for Fishies. Po kilku miesiącach ten pełen głodu tworzenia zespół powraca z Infest the Rats' Nest – dziełem dla składu nietypowym, bo utrzymanym w stylistyce thrash metalowej.

Elementy cięższego grania były obecne w muzyce tej niecodziennej formacji już wcześniej – choćby na psychodelicznym Murder of the Universe. Kierunek obrany na Infest the Rats' Nest jest mimo wszystko na tyle daleki od charakterystycznego dla zespołu garage rocka, że może wydawać się śmiałym eksperymentem, a w najgorszym wypadku nieszkodliwą ciekawostką. Przyjrzyjmy się zawartości tego krótkiego, trwającego niespełna 35 minut dzieła.

Czytaj dalej

Baroness – Gold & Grey

Fani Baroness od dobrych paru lat nie mają łatwego życia. Najnowsze wydawnictwo zespołu Johna Baizleya ponownie wystawia cierpliwość słuchaczy na szwank. Gold & Grey jest piątym albumem długogrającym w dorobku grupy. Dwa kolory oraz długość materiału nieuchronnie wzbudzają skojarzenie z dwupłytowym Yellow & Green, na którym to Baronowa z bezpiecznego sludge'owego schronienia ruszyła w stronę przebojowej, rockowej formuły. Podobieństw międzymi tymi wydawnictwami znajdziemy więcej, ale Gold & Grey jest wartością samą w sobie, wokół której nie można przejść obojętnie (swoją drogą mało brakowało, by płyta nazywała się Orange).

Czytaj dalej

Valley of the Sun – Old Gods

Tegoroczny album Valley of the Sun umiejętnie wykorzystuje nostalgię za cięższym rockiem lat dziewięćdziesiątych. Krążek zabiera słuchacza na dobrze znaną pustynię, gdzie pobrzmiewa KyussFu Manchu. Potrafi jednocześnie schłodzić ulewą prosto z deszczowego Seattle uderzając energią zarezerwowaną dla Alice in Chains czy też Soundgarden. Grupa z Ohio brzmi przy tym zaskakująco świeżo – nie ma tu miejsca wyłącznie na sentymentalne wycieczki w przeszłość. Jesteśmy tu i teraz, a przed nami gra jedna z ciekawszych załóg na stoner rockowej scenie.

Old Gods to w swojej ograniczonej, rockowej formule bardzo zróżnicowana płyta. Mamy powolne, psychodeliczne utwory, takie jak Into the Abyss, Dreams of Sand czy też nagranie tytułowe. Kontrastują z nimi krótkie i szybkie strzały w postaci All We Are, Dim Vision albo Firewalker. Dodatkowo zespół pomyślał o różnorodnych interludiach. Urozmaicenie wprowadza nawet sposób śpiewania Ryana Ferriera odnajdującego się zarówno w wysokich, agresywnych rejestrach, jak i niskich, jakby znużonych partiach. Te zabiegi powodują, że w ciągu blisko 42 minut materiału nie będziemy się ani przez chwilę nudzić.

Czytaj dalej

Saint Vitus – Saint Vitus

Pochodzący z Kalifornii Saint Vitus to jeden z pionierów tradycyjnego doom metalu, tworzący podwaliny gatunku wraz z PentagramTrouble jeszcze przed ujawnieniem światu wczesnych nagrań szwedzkiego Candlemass. W latach 80-tych wydawali trzymające równy poziom płyty, na czele z surowym debiutem i esencjonalnym dla gatunku Born to Late. Na pierwszych dwóch longplayach śpiewał Scott Reagers, który z czasem ustąpił miejsca Scottowi Weinrichowi znanemu pod pseudonimem Wino. Obaj frontmani znacząco wpłynęli na oblicze grupy, mając jednocześnie diamentralnie różne podejście do wokalu. Po reaktywacji zespołu pod koniec ubiegłej dekady formacja wypuściła tylko dwa wydawnictwa studyjne – rozczarowujący jako całość Lillie: F-65 z Wino na pokładzie oraz tegoroczny Saint Vitus z powracającym do składu pierwszym wokalistą.

Czytaj dalej

BIG|BRAVE – A Gaze Among Them

Czwarty album kanadyjskiego tria BIG|BRAVE rozpoczynają dostojne uderzenia perkusji. Niedługo później dołączają przybrudzone gitary i zaczynamy się snuć w bezpiecznych gatunkowo oparach doomowych, do czasu wkroczenia hipnotycznych partii wokalistki Robin Wattie. Jest to głos będący wartością samą w sobie, a jednocześnie wywołujący bardzo dobre skojarzenia – z jednej strony przypomina Bjork, z drugiej Emmę Ruth Rundle. Od tego momentu wiemy już, że będziemy obcować z albumem nieszablonowym, wyróżniającym się na tle licznych około-doomowych nowości.

A Gaze Among Them wydała wytwórnia Southern Lord Recordings należąca do Grega Andersona, czyli połowy duetu Sunn o))). Podobnie jak zespół ich wydawcy BIG|BRAVE wolą fizyczne przeżywanie pulsującego dźwięku od cieszenia się zwartą rockową formą. Zawartość 38 minutowego krążka może się też skojarzyć z Nadją albo The Angelic Process. Kanadyjczycy świetnie sobie przy tym radzą z zapadającymi w pamięć melodiami. Słuchając dwóch pierwszych utworów Muted Shifting of SpaceHolding Pattern możemy odnieść wrażenie, że zespół równie dobrze odnalazłby się w bardziej przebojowym alternatywnym graniu.

Czytaj dalej