Sylvian/Fripp – Damage

Nigdy nie byłem szczególnym fascynatem albumów koncertowych. Trudno bowiem nawet po części w nagraniach live oddać atmosferę występów na żywo. Są jednak płyty szczególne, które można bez wahania stawiać obok studyjnych dokonań muzyków. Jako przykłady warto wspomnieć Towards the Within Dead Can Dance i wymieniany często Made in Japan Purpli. Do tego rodzaju dzieł z pewnością należy Damage sygnowany nazwiskami Davida Sylviana i Roberta Frippa. Jest to album z kilku względów wyjątkowy.
 
Obaj muzycy są charakterystycznymi osobowościami w swoich dziedzinach. Fripp jako lider Karmazynowego Króla od kilku dekad udowadnia bezkompromisowość, wykraczającą poza art-rockowe schematy. Z kolei Sylvian to unikatowy głęboki głos znany z nowofalowego Japan, a później solowej kariery, w trakcie której dał się poznać jako melancholijny singer-songwriter i eksperymentator. Obaj panowie spotkali się już wcześniej na płycie Gone to Earth Sylviana – Fripp ozdobił jej zawartość kilkoma solówkami i soundscape'ami. Kapitanowi King Crimson wspólne granie podeszło do gustu na tyle, że zaproponował wokaliście dołączenie do kolejnej inkarnacji swojej kapeli. Sylvian jednak odmówił – nie był widocznie zdolny do udźwignięcia brzemienia karmazynowej legendy. Duet Sylvian-Fripp postanowił jednak popełnić album pod własnymi nazwiskami. Tak narodził się ciężki, transowy The First Day, zwiastujący oblicze wydanego kilka lat później cd Thrak King Crimson.

Czytaj dalej