Elephant Tree – Habits

Doom/stoner metal to niewdzięczna łatka kojarząca się z hermetycznym graniem znanym z płyt wielu wyrastających jak grzyby po deszczu zespołów. W zalewie riffów ogranych dawno temu przez Black Sabbath, a później Sleep albo Electric Wizard pojawiają się jednak grupy przełamujące założenia gatunku. Taką formacją jest Elephant Tree. Już na wydanym cztery lata temu albumie nazwanym Elephant Tree czuć było powiew świeżości, który rozkwił w pełni na najnowszej, trzeciej płycie Habits.

Podstawą każdej z ośmiu kompozycji na tym krążku jest snująca się melodia prowadzona spokojnym głosem wokalisty. Zazwyczaj towarzyszy jej potężny riff, ale zespół chętnie odbywa wycieczki zarezerwowane dla wpływów progresywnych czy nawet post-rockowych. Przykładowo w przedostatnim Wasted usłyszymy niestandardowe partie klawiszy wchodzące w dialog z mocnym, przesterowanym basem. Z kolei w singlowym Bird grupa odpływa w progresywne rejony, dzięki czemu to nagranie może przypaść do gustu sympatykom późniejszych płyt Katatonii czy twórczości Riverside

W The Fall Choruses kwartet pozwala sobie na wycieczkę w stronę klimatów folkowych. W ciągu niespełna czterech minut spotykamy wyrazistą melodię, a w dalszej części pojawia się interesująca zmiana tempa podkreślona partiami instrumentów smyczkowych. W podobnym stylu utrzymany jest początek wieńczącego całość, najdłuższego Broken Nails, który następnie zatapia się w doomowej melancholii. 

Trzonem większości utworów jest mimo wszystko konkretne doomowe uderzenie przepuszczone mimo to przez obcą takiemu graniu nostalgiczność. Riffy są pomysłowe i potrafią wwiercić się w pamieć. Partie gitar przykuwają melodyjnością. Z cieższych utworów największe wrażenie zrobiła na mnie druga w kolejności kompozycja Sails, następujący po nim Faceless z dysonansami gitarowymi najwyższej próby, czy wreszcie bardziej porogresywny Exit the Soul z wyciszeniem w środku. Mocniejsze fragmenty są dosyć podobne do siebie i tutaj widzę pole do dopracowania przez londyńczyków. Z drugiej strony delikatna monotonia potrafi wprowadzić w odpowiedni trans.

Habits to bardzo udany krążek. Na pewno spodoba się tym sympatykom cięższego grania, którzy nie stronią od melancholijnych dźwięków. Nowe dzieło Elephant Tree to jednocześnie jedna z lepszych pozycji około-stonerowych jakie ukazały się w ciągu ostatnich miesięcy.

Michał Raś