My Dying Bride – Feel the Misery

Lis - 15 2015 | By

Smętni Brytyjczycy pod wodzą Aarona Stainthorpe'a we wrześniu wypuścili swoje trzynaste już dziecko ochrzczone mianem Feel The Misery. Od pewnego czasu grupa wydaje albumy solidne, jednak dalekie od porywających monumentów z lat dziewięćdziesiątych i początku dwutysięcznych. Nie czekałem zatem na ten album z wypiekami na twarzy, niemniej jednak wystarczył jeden rzut oka na okładkę, tytuł oraz powracające do łask stare logo, by mieć poczucie, że tym razem weterani z Halifax przyszykowali dla nas coś specjalnego. Nie pomyliłem się ani trochę.

W przeciwieństwie do poprzednika A Map Of All Our Failures My Dying Bride stawia tutaj nie tylko na doomową potęgę, ale też zróżnicowanie i melodię, co zauważamy po odpaleniu świetnego, porywającego i niezwykle smutnego utworu And My Father Left Forever. Żwawe jak na tę odmianę ciężkiego grania tempo przeplatane wolniejszym, melodyjnym refrenem okraszonym piękną, prostą partią skrzypiec przykuwa skutecznie ucho. Dawno już na krążku Umierającej Narzeczonej nie słyszalem tak udanego nagrania – chyba gdzieś na etapie Like Gods Of The Sun lub eksperymentalnych "procentów". Dominuje tutaj zgrabna melodia prowadzona czystym wokalem Aarona.

Im dalej tym ciekawiej, bo już druga kompozycja To Shiver In Empty Halls atakuje nas głębokim growlem wokalisty przy akompaniamencie ciągnących nas ku glebie, niemiłosiernych riffów Andrew Craighana oraz powracającego do zespołu po piętnastu latach absencji Calvina Robertshawa. Grupa nadal nie przesadza z powolnym niczym zdezelowany walec drogowy tempem. Ogromną siłą tej płyty jest zresztą talent kompozycyjny muzyków. Panie i panowie z My Dying Bride wiedzą kiedy mają zwolnić, kiedy uderzyć w nas kanonadą dźwięków, a kiedy zachwycić klimatyczną partią fortepianu lub klawiszy. Tego wyważenia proporcji zdecydowanie brakowało na kilku poprzednich wydawnictwach zespołu.

Pierwsze pięć utworów trzyma słuchacza mocno w napięciu, czego kulminacją jest wywołująca gęsią skórkę pozycja tytułowa. Przykuwa uwagę również intrygujący łamańcami perkusujno-basowymi A Thorn Of Wisdom. Partia klawiszy w tym utworze wywołała u mnie dalekie skojarzenie z nastrojową muzyką takich progresywnych zespołów jak Morte Macabre, Anima Morte czy włoski Goblin. Ogromne brawa należą się przy okazji sekcji rytmicznej, a szczególnie sesyjnemu perkusiście Danowi "Storm" Mullinsowi. "Odbębnił" kawał dobrej roboty swoimi żywymi, wyrazistymi partiami dodającymi sporo życia doomowym kompozycjom MDB.

Utwory z drugiej połowy tracklisty Feel The Misery niestety nie robią już tak dobrego wrażenia jak te zamieszczone na początku albumu. Szczególnie tkliwa, klawiszowa ballada I Almost Loved You skutecznie psuje dobre wrażenie przewidywalną melodią i przesadnym dramatyzmem.

Na szczęście zamykający album Within A Sleeping Forest stanowi godne zwieńczenie najlepszego od co najmniej dziesięciu lat albumu Narzeczonej, znów powalając nas mocarnym brzmieniem, a także pięknymi melodiami.

W przeciwieństwie do pozostałych wykonawców z wielkiej trójki Peaceville (Anathema, Paradise Lost) My Dying Bride nie odszedł od potężnego doom/death metalu nigdy na tyle by wspominać tu o jakimś powrocie. Na pewno jednak możemy mówić w kontekście Feel The Misery o triumfalnym comebacku do złotej formy. Większość materiału z tej płyty można z czystym sumieniem postawić obok utworów z The Angel And The Dark River czy Like Gods Of The Sun. The Plague Within kolegów po fachu z Paradise Lost zyskał poważnego konkurenta do miana najlepszego tegorocznego krążka w doom/death metalu.

Michał Raś