Hexvessel – When We Are Death

Lut - 14 2016 | By

When We Are DeathPremiery nowego materiału Hexvessel oczekiwałem niecierpliwie. Poprzedni długogrający album Finów i lidera-Brytyjczyka wywarł na mnie piorunujące wrażenie stając się prywatną płytą roku 2012, a także jedną z ważniejszych wypuszczonych na świat w obecnej dekadzie. Apetyt na kolejną porcję muzyki Hexvessel rósł w miarę pojawiania się kolejnych wydawnictw: epki Iron Marsh  uzupełniającej muzykę grupy o retro-rockowy feeling, a także płyt zespołu Beastmilk/Grave Pleasures stawiających na przebojowość oraz post-punkową energię.

Słuchając When We Are Death można zauważyć kierunek obrany na wspomnianych wydawnictwach. Szczególnie odsłuch otwierającego album Transparent Eyeball przywodzi na myśl jakąś zanurzoną w doorsowym sosie wersję Grave Pleasures. Kolejne utwory to już rasowy Hexvessel – poruszające melodie, mistyczny nastrój i liryki o odnalezieniu duchowej ojczyzny w zespoleniu z matką Ziemią. Metafizyczny klimat No Holier Temple zszedł jednakże na dalszy plan, a jego miejsce zajęły sprawnie skomponowane kompozycje w pełni nasiąkłe wpływami lat 60-tych. Potrzebowałem dobrych kilku przesłuchań by móc na dobre się w tej zmianie stylu odnaleźć. Nowe dzieło zespołu wynagrodziło mi cierpliwość z nawiązką – trzeba uczciwie przyznać, że na żadnym z dotychasowych wydawnictw nie znalazło się tyle sprawnie skomponowanych, zwartych piosenek. Doświadczenia Kvohsta zdobyte w Grave Pleasures zdecydowanie nie poszły na marne.

Wspomniany sentyment do brzmień złotych hippisowskich czasów słyszymy w licznych partiach organów, jazzującej lekkości sekcji rytmicznej oraz dźwięku gitar. Mistyczny nastrój, tak ważny na dwóch poprzednich krążkach długogrających nie poszedł całkowicie w odstawkę, co więcej z każdym kolejnym obcowaniem z When We Are Death coraz bardziej dociera do nas metafizyczny przekaz Hexvessel. Pomaga nam w tym jak zawsze nieco patetyczny wokal Mata “Kvohsta” McNerney'a. Dzieje się tak szczególnie w spokojniejszych utworach, choćby w poruszającym Mirror Boy ozdobionym zgrabną partią saksofonu. Szybsze utwory nie proponują słuchaczowi zwykłej retro-rockowej galopady, ale zdają się być podporządkowane konceptowi albumu. When We Are Death jest dziełem zdecydowanie równym, warto jednak wyróżnić kilka utworów: singlowy Earth Over Us, najbliższy poprzedniemu longplayowi Cosmic Truth, cięższy Drugged up on the Universe czy wreszcie zamykający Hunter's Prayer, w pewien sposób podsumowujący wątki z wcześniejszych utworów i wywołujący przy tym ciarki na plecach. Duży plus należy się muzykom za rock'n'rollowy Mushroom Spirit Doors z licznymi zmianami tempa.

When We Are Death jest płytą inną od poprzedniczki. Brakuje tajemniczego folkowego artyzmu No Holier Temple przenoszącego słuchacza z ulic zatłoczonego miast wprost w objęcia mistycznego świata Natury. Z drugiej strony takie albumy nagrywa się tylko raz w życiu i dobrze, że Hexvessel nie kopiują samych siebie. Zamiast odgrzewanych kotletów dostaliśmy porcję zgrabnego 43 minutowego materiału mocno osadzonego w brzmieniu sprzed kilku dekad. Wszystkim sympatykom nastrojowego rocka polecam premierowy materiał fińskiej formacji. Nie pożałujecie i nieprędko odejdziecie z krainy o nazwie When We Are Death.

Michał Raś